Ostatnia aktywność


mPa(n)K napisał(a):
>
> SweetChild napisał(a):
>
> > > W tej kwestii jestem dość radykalny: należałoby wychować
> > > ludzi tak, aby w większości zgadzali się, co do celu (co i
> > > tak każda władza de facto robi).
> >
> > To już przerabialiśmy. W różnych wariantach, ale przeważnie
> > z tym samym skutkiem...
>
> Jeśli kojarzy Ci się to tylko z np. faszyzmem, czy
> komunizmem, to chciałbym Cię wyprowadzić z błędu. Niezgorzej
> sobie z tym radzi demokracja...

Zgoda. Np. Polacy w większości zgadzają się co do celu "przystąpienie do EU".
Dobrze to czy źle, że demokratycznie wybrany rząd tak skutecznie ludzi wychował?


> > > Zresztą: co jest "dobrem
> > > całości" - to chyba oczywiste ;) Mianowicie szczęście ;)
> Choć
> > > w kwestii środków do niego wiodących są zdania
> podzielone...
> > > ;)
> >
> > Właśnie, to mruganie odbieram to jako ironię i, zakładając
> > poprawność takiej interpretacji, w pełni się zgadzam.
>
> Słusznie. Tym niemniej podtrzymuję swoje zdanie, że państwo,
> jako struktura bardziej złożona od jednostki jest jej -
> jednostki - celem, zatem że żyje ona z uwagi na państwo (o
> ile żyje w państwie). Podobnie jak życie w rodzinie wiedzie
> się z uwagi na rodzinę i jej dobro, tzn. mając te rzeczy na
> względzie.

No to weźmy rodzinę. Mamy rodzinę bliską i tę dalszą, a w zasadzie
to wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. A jednak raczej kierujemy
się dobrem rodziny blizszej niż dalszej.
A dobro rodziny to IMO bardzo dobry przykład. Co to takiego? Czy dla
dobra rodziny np. dzieci powinny zawierać zwiazki małżeńskie zgodnie
z wolą większości członków rodziny? Czy dla dobra rodziny syn powinien
zostać adwokatem a córka lekarką, chociaż wcale im to nie leży? Czy dla
dobra rodziny mam się dokładać do deficytowego interesu rodzinnego,
zabierając środki na rozwój swojej firmy? Czy mam się dokładać do libacji
alkoholowych tylko dlatego, że tak chce większość i w ten sposób ta
większość jest na swój sposób szczęśliwa? Czy może powinienem "nawracać"
rodzinę na "szczęście" w swoim rozumieniu?
Jeżeli nie mam dokąd się wynieść, to muszę znosić koszty życia rodzinnego.
Jeżeli mogę się wynieść, ale gdzie indziej jest tylko trochę lepiej, to pewnie
też się nie wyniosę. Ale gdybym miał szansę na nową "rodzinę", z którą
zgadzałbym się co do celów, środków i miał podobne wyobrażenie szczęścia,
to pewnie bym zmienił rodzinę.


> Nie o to mi chodziło, jakie jest i dlaczego, jest Twoje
> zdanie w tej kwestii, ale o przykład tego, jak tworzy się
> powszechnie spotykane sposoby myślenia - nawet w państwie
> demokratycznym.

Ale to chyba dobrze? Patrz pierwszy akapit ;-)


> > > Dalej uważam, że Twój przykład nie trafia w sedno.
> > Nie trafia w sedno, ale jest lepszy niż Twój ;-)
> I tu się różnimy w ocenie sytuacji ;)

Dobra, niech będzie przykład rodziny :-)


> Zaprowadzanie czegokolwiek, jak się wyrażasz, "na siłę" i tak
> ma miejsce - oczywiście, jeśli nie rozumieć "siły" w tym
> kontekście, w wąskim znaczeniu "przemocy fizycznej". Cała
> akcja propagandowa związana z przystąpieniem do UE jest swego
> rodzaju wywieraniem przemocy i - do tego - skutecznym. Czy
> sądzisz, że gdyby większość społeczeństwa miała inne zdanie w
> kwestii UE w wyniku propagandy innej opcji, to byłaby to
> przemoc, a teraz nie jest?

Dlaczego miałbym tak sądzić? Jeśli jest, to w obydwu przypadkach.


> Czy uważasz, że trzeba by bić
> ludzi, aby ich skłonić - mając w ręku media, mając po swojej
> stronie intelektualistów, itp., itd. - do głosowania
> przeciwko UE? Nie sądzę.

Zgoda, nie wiem dlaczego miałbym uważać inaczej.


> Niech Ci to starczy za odpowiedź na Twoje pytanie o "siłę".

Moje pytanie o "siłę" było następujące: Czy uszczęśliwiać ludzi
zgodnie ze swoim sposobem rozumienia dobra ogółu ( podejmując
ryzyko, że nawet jak natanie mój ład i porządek, ludzie wcale nie
będą bardziej szczęśliwi ), czy też zająć się swoim szczęściem
i ewentualnie wynieść się do struktur, które mojej wizji odpowiadają?
Oczywiście jestem za drugim wariantem, ale Twoja odpowiedź jednak
mi nie starcza ;-)


> A co do tego, skąd wiem, że moje jest najlepsze: a skąd
> Miller wie, że jego? Każdy jest przekonany do swojej racji.

Może być mniej lub bardziej przekonany, ale nie może być tej
racji pewien.

> Nie wiem dlaczego akurat ode mnie wymagasz legitymizacji
> jakimś rodzajem ogólności, czy obiektywności (zaznaczam: nie
> referuje teraz tego, co uważam za dobre, lecz sytuację, jak,
> według mnie, ona wygląda).

Od Ciebie, bo nikt inny już nas nie czyta ;-)

> Jak to? Przecież chodzi o porównanie z państwem. A przecież
> do państwa nie należy się (z reguły) od 2 lat, ale -
> najcześciej - przez całe życie. Co więcej, zwykle od paru
> przynajmniej pokoleń. A to stwarza zupełnie inne relacje z
> państwem, niż z bankiem.

No to co za różnica, czy należę do państwa od 2 lat, 2 pokoleń
czy 20 pokoleń?


> > Namiastki hierarchii w bankach również istnieją
> > ( np. klient Gold ).
>
> Jeśli zapomnieć o wszystkich zastrzeżeniach, co do
> adekwatności przykładu z bankiem, to Twój przykład w tym
> momencie przedstawia ustrój oligarchiczny. Można sobie
> wyobrazić inne konwencje hierarchizacji - i jak sądzę, te
> inne bardziej odpowiadają modelowi dobrego ustroju
> państwowego, mają natomiast slabe zastosowanie w relacji
> bank-klient. Dlatego, nawet jeśli uprzeć się przy metaforze
> państwa jako banku, to z pewnością nie byłoby to państwo w
> ogóle, lecz tylko państwo oligarchczne.

Nie będę już upierał się przy przykładzie banku, nawet za cenę
odeścia od tematu tego wątku ;-) Powiem tylko, że pisałem
o namiatskach hierarchii.


> Ale BRE nie zakładałem i nie tworzyłem własną krwawicą. Ja,
> czy też mój ojciec, dziadek, pradziad...

Za to pieniądze, za które kupisz akcje BRE, mogą być rezultatem
krwawicy Twojej czy Twoich przodków. Dla mnie nie ma większej różnicy.

> > Oczywiście, że waga decyzji o zmianie banku jest
> > nieporównywalna
> > z wagą decyzji o zmianie przynależności do państwa.
>
> A jeśli "nieporównywalna", tzn. że nie ma wspólnej
> płaszczyzny wartości dla obu przykładów, ergo Twój przykład
> nie jest adekwatny :)

Waga jest nieporównywalna, tak jak nieporównywalna jest waga szportki
i rekina, które mimo to mają wiele cech wspólnych. Ale, jak już pisałem,
wycofuję się z mojego przykładu na rzecz "rodziny" :-)


> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > Pozdrowienia,
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > Glenn
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > Pozdrowienia
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > PK
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > :)
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > Wzajemnie
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > > SC
> > > > > > > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > > > > > > I kóleczko wraca -
> > pozdrowienia
> > > > :)
> > > > > > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > > > > > No to jeszcze jedna runda :-)
> > > > > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > > > > I jeszcze jeden i jeszcze
> raz...
> > > > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > > > Pozdrowienia ( powrót do korzeni
> > ;-)
> > > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > > This is music of my roots... ;)
> > > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > > Let's play it :-)
> > > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > > (bębny:) łubu-dubu, łubu-dubu... ;)
> > > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > > Niech nam żyje prezes BRE! ( aby był
> > > związek z
> > > > > > > tematem
> > > > > > > > > > wątku
> > > > > > > > > > > > ;-)
> > > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > > powinieneś chyba napisać: "prezes
> > > > BRE_Banku_eSA" ;)
> > > > > > > > > > > To by się ułożyło w nawet rytmicznie... :)
> > > > > > > > > >
> > > > > > > > > > Zgoda ;-)
> > > > > > > > >
> > > > > > > > > No to raz jeszcze: pozdrowienia!
> > > > > > > > > (Glenn się nie wdała w dalszą dyskusję,
> zauważ ;)
> > > > > > > >
> > > > > > > > Właśnie... Może zbyt daleko odeszliśmy od tematu
> > ;-)
> > > > > > > > Pozdrawiam
> > > > > > > > SC
> > > > > > >
> > > > > > > My? Skąd! ;)
> > > > > > > pzdrw, pzdrw again...
> > > > > > > I like to be here, when I can...
> > > > > > > (W modzie na forum jest ostatnio cytowanie, jeśli
> się
> > > coś
> > > > > zna
> > > > > > > ;)
> > > > > >
> > > > > > Ale w dobrym tonie są jedynie cytaty z Avril ;-)
> > > > >
> > > > > No to ja odpadam - nie znam ani jednego ;)
> > > > > A kammanda Pinka Fłojda się nie nadaje? Np.
> > > > > One of these days I'm going to cut you into little
> > > pieces...
> > > > > :)
> > > >
> > > > To brzmi prawie jak groźba karalna ;-)
> > >
> > > Nie no - nic osobistego. To może dla załagodzenia sytuacji:
> > > How I wish, how I wish you were here... ;)
> >
> > So, so you think you can tell Heaven from Hell, blue skies
> > from pain.
> > Can you tell a green field from a cold steel rail? A smile
> > from a veil?
> > Do you think you can tell?
>
> Tell me truth, tell me why was Jesus crusified?
> Is this why have my daddy died?
> Was it you, was it me, did I watch to much TV?
> (...)
> (z wolnym cytowaniu z zawodnej pamięci ;)

Can't keep my eyes from the circling skies
Tongue-tied and twisted Just an earth-bound misfit, I

Pokaż profile

Sortuj

mKlienci to grupa Klientów mBanku i osób, dla których forum mBanku jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o bankowości. Tysiące pytań i niestandardowych rozwiązań.
Grupa Klientów mBanku i osób, dla których forum mBanku jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o bankowości. Tysiące pytań i niestandardowych rozwiązań.
wątki: 35121 | wypowiedzi: 292314