Ktoś ukradł dane mojej KK i mam operacje na 1250 PLN na koncie ;-(((((((((((((
W ubiegłą sobotę wczesnym popołudniem zadzwonił do mnie Pan z mbanku z informacją, że ktoś najprawdopodobniej wykradł dane mojej karty i przeprowadził kilka transakcji. Oczywiście potwierdziłam że to nie ja. Pan mnie uspokajał na różne sposoby, że chyba w ogóle te środki nie zostaną odblkokowane a ja czułam się spokojna że to Pan wykrył oszustwo i to że w związku z tym na pewno zrobił wszystko żeby zablokować te przelewy (dwie transakcie byly w okienku "blokada środków, jedna podobno wygasła). Zablokował mi też kartę. Dodatkowo w poniedzialek napisałam też do mojego opiekuna klienta, który napisał , że środki nie będą odblokowane do czasu rozpatrzenia reklamacji.
Zdarzyło mi się nawet pochwalić bank wśród znajomych, czego absolutnie nie robię od czasu afery z " nabitymi"
Tymczasem wchodzę sobie dziś na konto, a tam transakcja na drobne 1250 PLN w "operacjach bieżących", pięknie przesunięta z "blokad środków". Oczywiście jak zwykle bank nie umiał wywiązać się ze swoich obowiazków a poziom bezpieczeństwa jest skandaliczny.
Nie rozumiem, jak można zauważyć kradzież i nic z tym nie zrobić- zgłosić do MasterCard itp ?????.
Czy ktoś może składał reklamację takiej kradzieży? Jak bank je rozpatruje? Rozumiem że skoro bank sam mi zgłosił kradzież, to nie będę musiała udowadniać że to nie ja, choć z tym bankiem to nic nie wiadomo ;-(
Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z tym jak bank rozpatruje reklamacje, to aż mnie boli głowa na samą myśl co mnie czeka ;-((((