wątki: 4029 | wypowiedzi: 15

Aktywny w grupach:

mKlient

Ostatnia aktywność

Hmm, wcale bym nie był taki pewien, że przyjmą przelew w QAR.
mBąk nie publikuje dla niego kursu (jedynie jest w jakiejś tabeli dla bankomatów), więc niby po jakim kursie by przeliczał? Wychodziłoby na średni NBP, a to za dobrze by było ;P
Więc raczej prognozowałbym odbicie i powrót QAR na konto źródłowe, oczywiście pomniejszonych o odpowiednie opłaty :(

Ciekawe też, co powiedziałbym katarski pracodawca na podanie mu konta z polskim IBANem - czy bardziej skłoniłby się ku OUR, czy jednak BEN (o ile w ogóle by się na polski bank zgodził)?

@uniqqque: napisz więcej o tej sytuacji - czy dostajesz te AR na konto w katarskim - albo jakimkolwiek innym - banku, czy też do ręki?
Jak do banku, to sprawdź, jakie ten bank ma kursy przy przeliczeniu na EUR lub USD oraz jakie są koszty przelewów SWIFT.
Jeśli przelewać na konto w mBanku, to tylko na walutowe - ale sprawdź jeszcze, jakie kursy oferuje Ci mBank w usłudze mKantor - jeśli są zbliżone do kantoru aliora, to nie ma się co bawić, ale jeśli masz marne - bo i takie bywają - to lepiej założ sobie kantor aliora i tam przelewaj oraz zamieniaj na złotówki - a złotówki możesz wypłacić w kasie aliora albo przeleć sobie do mBanku na konto złotówkowe (do którego masz np. kartę debetową).

Jak dostajesz do QAR do ręki to pewnie najlepiej będzie na miejscu w jakimś dobrym kantorze na euro czy dolary wymienić i przywieźć to w walizce.
QAR na pewno nie opłaca się wieźć do Polski, bo jeśli nawet uda się wymienić, to po marnym kursie, poza tym trzeba uważać, bo mogą za to ręce obcinać - no, może nie aż tak, ale np. Turcja zabrania (ew. zabraniała) wywożenia "gotówkowych" lir za granicę i można było za to dostać oprócz konfiskaty jeszcze niezłą dodatkową karę.
Nie mądrzysz się - SEPA działa w całym EOG.
Jedyny warunek, by przelew był SEPA (a warto, by był - jest tańszy, szybszy - idzie przez TARGET2, a nie SWIFT - i gwarantuje ochronę kapitału), to to, aby suma przelewanej kasy była wyrażona w euro.
Ale ani rachunek źródłowy ani docelowy nie muszą być rachunkami w euro - oczywiście wtedy następuje wymiana walut - po kursie banku źródłowego i/lub docelowego - co uniemożliwia wysłanie dokładnej kwoty na rachunek docelowy prowadzony w innej walucie niż w euro - trzeba wysłać z górką (nie licząc górki, jaką trzeba dodać na - zwykle złodziejskie - kursy banków).

Oficjalną walutą w Czechach jest CZK, tak samo jak w Polsce PLN i sądzę, że w tych walutach są i taryfikatory i mandaty.
Coś mi po głowie chodzi, że z członkostwa w unii wynika, że akceptowalną walutą powinno być też euro. Tzn. na pewno jest, jeśli sklep chce i wyraźnie informuje o kursie kupna (np. w Saturnie można płacić w euro, oczywiście się nie opłaca, bo kurs tak marny, że w nawet kantorze obok - który też kurs ma nie za dobry - wymieni się korzystniej) - ale resztę wydają w złotówkach, też po swoim kursie, więc trzeba "wymienić" całe banknoty.
Ale chyba gdzieś widziałem, że to nie jest możliwość, a obowiązek - ale może mi się wydaje.

Co do mandatów dla cudzoziemców w PL to wydawało mi się, że jest tu apartheid - obywatel PL może dostać wyłącznie kredytowy, nie-obywatel - tylko gotówkowy. Stąd moje zdziwienie, że w Czechach jest inaczej - tak, jak pisałem, słyszało się tylko historie o podwożeniu do bankomatu (pod eskortą ;) u południowych sąsiadów. Ale może się pozmieniało.
Hmm, pomijając to, że sam mechanizm samca/samicy alfa czyni feromony niepotrzebnymi, wcale bym się nie zdziwił, gdyby właśnie feromony rozpylali ;>
Placówki bankowe to ogólnie dziwne miejsca. Jedni kombinują tak, inni owak - np. w żabie (a przynajmniej w "moim" oddziale nr 5 w DC) służbowe stroje pracownic zdecydowanie podkreślają walory niemerytoryczne - chyba że to nie tyle chodzi o stroje, co pracownice są dobierane na podstawie kryteriów niemerytorycznych.
Z innych przygód to jak poszedłem do placówki mBąka z 10-miesięcznym synkiem, to pani z recepcji była bardzo chętna do zajęcia się nim podczas mojej rozmowy z tzw. doradcą ;>
A jak ktoś chce zobaczyć coś dziwnego (pozytywnie) to polecam umówienie się (bo z ulicy wejść nie można, o nie, mimo że oddziały są na parterze z wejściem od ulicy - hmmm, ciekawe, czemu nie zrobili jakoś wyżej, pewnie byłoby i taniej i bardziej "elitarnie" - najpierw trzeba się umówić na infolinii) do lion's ;)
Zaś db ma podobno jakiś poważniejszy "private banking", a u mnie w oddziale wygląda to tak biednie...
Oddziały aliora mają drzwi jak twierdze - wchodząc tam poważnie obawiam się, co by było w razie potrzeby ewakuacji.
No i jeszcze śmieszne "oddziały" oranżady w "salonach" orange - trzeba mieć szczęście, żeby trafić na pracownika, który potrafi konto otworzyć...
Albo nest, który nie może się zdecydować, czy jest bankiem czy kawiarnią (choć wychodzi im coś bardziej zbliżonego do poczekalni dworcowej).
Ale nowość.

Banki wciąż jednak mają to w d4 - w każdym, do którego pisałem, że wysyłanie karty z włączoną możliwością odczytu pikaczem zwykłą pocztą, gdzie każdy, kto taką przesyłkę ma w ręku, może sobie odczytać numer i datę ważności karty, jest głupotą, odpowiadali, że problemu nie ma.
Poprawnie kartę do wysyłki potrafiły skonfigurować jedynie popierdółki - VW i nest - tam odczyt przez pikacza zaczyna działać dopiero po pierwszej transakcji stykowej (oczywiście online i z PIN).

A najdalej póki co poszedł citek - wciąż piszą, że pierwsza transakcja musi być z chipa, a to nieprawda - można od razu płacić pikaczem (na szczęście wszystko idzie online - w sumie dla paranoików może być to zaleta - a raczej szczęście w nieszczęściu - bo offline zaczyna się dopiero po stykowej).

Pewnym lekarstwem może być odbiór karty w oddziale - choć o to trudno się doprosić.
Póki co udało mi się w żabie, db opowiadało, że się daje - np. jak mieli taką historię, że na ten sam adres karta główna doszła bez problemu, a dodatkowa 3 razy zginęła - zaś citek umożliwia odbiór w placówce jedynie duplikatu karty - nie da się ani nowej (tzn. nową to chyba można, ale jedynie debetówkę) ani wznawianej...

Lepsze już były naklejki - one oczywiście muszą być wysyłane z włączonym NFC, ale raczej nie da się nimi zapłacić przez net. Chyba że tacy "mocarze" jak amazon, który nie wymagają CVV2/CVC2, obciążą i naklejkę - a bank to łyknie...

"Redachtóry" od tych nowości na szczęście nie wiedzą, że można odczytać z karty nie tylko numer i datę ważności (a transakcje nie wszystkie - a z wielu kart w ogóle), ale i dane umożliwiające wykonanie jednej płatności - oj, to by było shit brix jakby zaraz napisali o "nowym zagrożeniu", że ktoś jedzie z telefonem w zatłoczonym autobusie, odczytuje po kolei karty wszystkim pasażerom - a dane przesyłane są na drugi smartfon, którym drugi przestępca z pary robi w biedronku albo macdonaldzie zakupy po 49zł ;P
O, a od kiedy to dają kredytowe "zagraniczniakom", zamiast zaoferować podwiezienie do bankomatu (a do bankomatu zwykle trzeba, bo mandaty tam słone, szkoda, że u nas takich nie ma)?
A może ci od podwożenia to byli Słowacy?
Instrukcja do płacenia przetłumaczona wspaniale :)

Co do możliwości zapłacenia - SEPA dojdzie, choć na pewno będą problemy z kwotą - bo choć SEPA zapewnia ochronę kapitału nawet w trybie (jedynym dostępnym) SHA, czyli dojdzie taka kwota, jaka została wysłana (opłata może być pobrana tylko przez bank wysyłający, ale nie z kwoty przelewanej, a z pozostałej na koncie kasy) - ale ochronie podlega kwota w EUR, zaś kasa, zanim trafi na rachunek docelowy, prowadzony zapewne w CZK (chyba że mandat wystawili w EUR), zostanie jeszcze uszczuplona o prowizję banku, nie wiadomo też z góry, po jakim kursie nastąpi przeliczenie EUR->CZK. Więc trzeba wysłać z górką, bez nadziei na zwrot tej górki.
Można policzyć, czy w zależności od kwoty mandatu, będzie to więcej niż 20zł (bo zakładam, że mandat jednak nie przekracza 7,1k, które odpowiada minimalnym widełkom prowizji 0,35% kwoty przelewu) - bo zakup zarówno koron jak i euro w mBąku obciążony tą samą prowizją ok. 3%.

Ale rzeczywiście dziwna to sytuacja, że SWIFT do krajów EOG ma zabronioną opcję OUR. Z tego, co szczątkowo czytałem, SHA ma być opcją domyślną, ma być też zapewniona ochrona kapitału oraz (nareszcie) pokazana pełna kwota kosztów PRZED zleceniem przelewu.
Nie chce mi się robić testów, ale może mBąk nie potrafi pokazać tych wszystkich kosztów, więc stąd brak opcji OUR? Pytanie jednak, jak zapewnić ochronę kapitału w opcji SHA czy BEN? A może jest wymagana tylko w OUR - choć przecież OUR od samego początku ją dawało, po to zostało wymyślone...