powrótPowrót do strony głównej forum

Kredyty walutowe - na czym polegał przekręt?

Obejrzałem właśnie w tv program o ludziach, którym kredyty walutowe zrujnowały życie. Przyglądam się sprawie z dystansu, bo kredytu nie mam. I chciałbym dowiedzieć się, na czym polegał mechanizm owego "przekrętu" jaki banki rzekomo wycięły tym setkom tysięcy rodzin.

Kredyt walutowy wydawało mi się działa w uproszczeniu tak:
- potrzebuję jakąś kwotę PLN, ale stopy procentowe są tu wysokie, a w Szwajcarii niskie, więc tam rata siłą rzeczy byłaby niższa (i łatwiej dostanę kredyt)
- bank pożycza w moim imieniu na rynku finansowym w Szwajcarii (gdzie jest niskie oprocentowanie) równowartość tego ile potrzebuję, przeliczoną na franki
- bank sprzedaje tę kwotę na rynku w Polsce (oczywiście zarabia na kursie i jakiejś prowizji za udzielenie kredytu, ale jednorazowo)
- odtąd spłacam ratę we frankach z oprocentowaniem szwajcarskim z doliczoną marżą banku (i to jest zysk banku), a bank nią spłaca kredyt w Szwajcarii
- jeśli spłacam ratę w złotówkach, to dodatkowo bank zarabia na wymianie złotówek na franki, ale równie dobrze mogę kupić franki w kantorze taniej

Na chłopski rozum, jak płaciłem ratę X franków, tak dalej płacę i będę płacił X franków, bo tyle trzeba spłacić Szwajcarom. A że kurs wzrósł to wina ani moja, ani banku. Gdzie więc to oszustwo?

Gdyby banki to wszystko udawały i żadnej pożyczki w Szwajcarii by nie zaciągnęły, a więc pożyczyłyby z lokat swoich polskich klientów, to przecież niemal na niczym by nie zarabiały, bo te kredyty miałyby mniejsze oprocentowanie niż te lokaty... A przecież nikt nie wiedział, że kurs franka na rynkach światowych pójdzie tak bardzo do góry.


też do końca nie rozumiem mechanizmu wiec zapytam konkretnie: czy "kowalski" który w 2005r. dostał do łapy (tzn. deweloper ale to akurat nie ma znaczenia) 300k pln zaciągając kredyt frankowy, ma dzisiaj gorzej niż "nowak" który w tym samym czasie dostał do łapy 300k pln zaciągając kredyt złotówkowy ?


a jeżeli bank tworzy wyłącznie "symulacje" pożyczenia franka
zarabia na :
przewalutowaniu kredytu z franka na PLN
marży
przewalutowaniu raty z PLN na franka
no to powstaje mechanizm indeksowania kredytu we franku
gdzie w zasadzie ta waluta nie jest pożyczana z poza Polski
wylacznie wystepuje w obliczeniach matematycznych...

Przewalutowanie kredytu 2,5% (spread)
Marża 3%
Przewalutowanie raty 2,5%
wzrost kursu waluty ~60%


tail napisał(a):
> a jeżeli bank tworzy wyłącznie "symulacje" pożyczenia franka
> zarabia na :
> przewalutowaniu kredytu z franka na PLN
> marży
> przewalutowaniu raty z PLN na franka
> no to powstaje mechanizm indeksowania kredytu we franku
> gdzie w zasadzie ta waluta nie jest pożyczana z poza Polski
> wylacznie wystepuje w obliczeniach matematycznych...
>
> Przewalutowanie kredytu 2,5% (spread)
> Marża 3%
> Przewalutowanie raty 2,5%
> wzrost kursu waluty ~60%

No właśnie i to mi się nie klei:
przewalutowanie kredytu - jednorazowo 3%
marża - 3% rocznie
przewalutowanie raty - 2,5% od każdej raty, ale można samemu spłacić walutą kupioną w kantorze, więc może być 0 zysku

Czyli rocznie przy tych liczbach może to być zysk rzędu maks. 3,2% całości kredytu (głównie marża), gdy depozyty nierzadko tyle wynoszą, a na pewno parę lat temu wynosiły. A więcj takie udawanie pożyczania w Szwajcarii i stosowanie szwajcarskich stóp to żaden zysk.

wzrost kursu waluty - IMO to żaden argument, bo równie dobrze mógł spaść i bank by sfinansował 60% czyjejś nieruchomości.


Frank nie mógł spaść 60% - odpowiednie siły o to cały czas dbały ;) :

http://gospodarka.dzienni...

Cały mechanizm był DUŻO DUŻO bardziej skomplikowany niż tutaj piszecie (bo czy banki walczyłyby o te marne 3% ?). Dopiero teraz po kilku latach powoli wychodzi jak to naprawdę funkcjonowało:

https://drive.google.com/...




Z pożyczonych w kwietniu 2006 200kzł (kredyt waloryzowany kursem CHF), od czerwca 2006 do października 2008 spłaciłem 31.307,70 zł kapitału. Faktyczne odsetki (włączając spread) wyniosły 13.284,02 zł. Więc za ten okres rzeczywiste oprocentowanie wyniosło 6,64% pożyczonej kwoty. A jeszcze kilka lat do zakończenia spłaty zostało.


Miesięczne oprocentowanie jest ściśle skorelowane z kursem waluty wyznaczonym przez kredytodawcę wg tylko jemu znanych kryteriów. Obliczenia są dla mnie dość skomplikowane (nie jestem zbyt biegły w excelu) i wyliczenie oprocentowania dla każdego miesiąca trwa ok.20 minut (inaczej nie potrafię. Do kwietnia 2009 średnie oprocentowanie kredytu urosło już do 8,96%. W umowie mam marżę 2,5%. (CHF w banku kosztował w lutym 3,0265, w marcu 3,3318 a w kwietniu 2,9521 PLN. Do maja 2010 ustabilizował się niewiele poniżej 3 PLN). Liczę dalej.


miu napisał(a):

> spłacić walutą kupioną w kantorze, więc może być 0 zysku

myk polegał na tym że nie mogłeś tak zrobić - musiałeś kupować walutę od banku...
ja akurat nie posiadam takiego kredytu - więc dokładnie zapisów umowy nie znam

coś mi w głowie siedzi że rok może dwa temu - gdy KNF wprowadziła zmiany w rekomendacji S (około lipca 2014) - otworzyło to drogę do spłaty kredytu we walucie CHF zakupionego np. w kantorze
może ktoś lepiej wie - to mnie poprawi :)


janust napisał(a):
> Z pożyczonych w kwietniu 2006 200kzł (kredyt waloryzowany kursem
> CHF), od czerwca 2006 do października 2008 spłaciłem 31.307,70 zł
> kapitału. Faktyczne odsetki (włączając spread) wyniosły 13.284,02
> zł. Więc za ten okres rzeczywiste oprocentowanie wyniosło 6,64%
> pożyczonej kwoty. A jeszcze kilka lat do zakończenia spłaty
> zostało.

Stopy depozytów (sprawdzając Wibor 3M) wynosiły wtedy 04.2006 4,17% - 10.2008 6,7%, czyli przy 6,64% zysk banku jest niemal żaden (zwykłe kredyty konsumpcyjne były wtedy realnie na jakieś 25%, nie wiem jak mieszkaniowe).


@emu; Zapomniałeś o CIRSach i SWAPach czy tylko manipulujesz ?
Do sierpnia 2009 mam już średnio 11,06%. Nadal twierdzisz, że biedniutki bank nie zarabia ?


tail napisał(a):
> miu napisał(a):
>
> > spłacić walutą kupioną w kantorze, więc może być 0 zysku
>
> myk polegał na tym że nie mogłeś tak zrobić - musiałeś kupować
> walutę od banku...
> ja akurat nie posiadam takiego kredytu - więc dokładnie zapisów
> umowy nie znam
>
> coś mi w głowie siedzi że rok może dwa temu - gdy KNF wprowadziła
> zmiany w rekomendacji S (około lipca 2014) - otworzyło to drogę do
> spłaty kredytu we walucie CHF zakupionego np. w kantorze
> może ktoś lepiej wie - to mnie poprawi :)

Obowiązek umożliwienia kredytobiorcom spłaty bezpośrednio w walucie (bo wcześniej faktycznie nie było takiej możliwości - kredytu teoretycznie walutowego nie można było spłacać w walucie - niezłe, nie?) pojawił się po ustawie z jesieni 2011 (przy okazji sprytnie wprowadzono w niej wstecznie definicje kredytów indeksowanych i denominowanych, których wcześniej polskie prawo bankowe nie znało - państwo teoretyczne rulez!). Banki oczywiście też utrudniały to jak mogły, np. w moim kilkusettysięcznym mieście i przy kilkunastu jak nie kilkudziesięciu placówkach jeden z banków dał możliwość spłaty w walucie tylko w jednym oddziale na całe to miasto).