powrótPowrót do strony głównej forum

Czas inwestycji w funduszach inwestycyjnych

Dlaczego przy okazji funduszy inwestycyjnych podaje się, żeby inwestować na okres np. 2 albo nawet 5 lat? Rozumiem w przypadku funduszy pieniężnych, bo te w większości przypadków powolnym tempem idą do góry, i za rok będzie np. 2%, po dwóch latach 4%, po 5 latach może być 10%. Ale spójrzmy na przykład na fundusze akcyjne. Patrząc na wykresy notowań funduszy, większość z nich ma kształt zbliżony do sinusoidy, raz idzie w górę, potem opada w dół, potem znowu w górę. Jaki sens w takim przypadku ma trzymanie jednostek uczestnictwa przez okres na przykład dwóch lat? Nie lepiej kupić, zaczekać aż będzie górka i sprzedać np. po dwóch miesiącach i zacząć od nowa?


Jeszcze większy zysk osiągniesz gdy nie zaczniesz od nowa :)
Bo po kilku razach przychodzi krach i odrobienie strat zajmie ci rok lub dwa.
Za ten czas mógłbyś wiele zrobić a życie nie jest wieczne.


Odpiszę wyjątkowo- jak na siebie- szczerze i bezkompromisowo: Jeśli nadal czytasz o "horyzoncie inwesytycyjnym" to albo jakieś stare materiały albo banksterstwo i s-ka nie zauważyły zmiany lat i nadal szukają jeleni jak w latach 2005-2007.

Fundusze akcyjne kupują na chybił-trafił akcje z giełd zatem ich notowania- z grubsza- zależą od wartości notowań indeksów minus oczywiście prowizja za zarządzanie.
"Horyzont inwesycyjny" to ma być zachęta dla frajerów do regularnego kupowania jednostek funduszu tak, aby... jak to było..? a, no tak: "uśredniać" zyski. Znaczy uśredniać straty i regularnie ponosić koszty prowizji.
Cofnij sobie wykres o 5 lat i zobacz ile byś "zarobił" np. od 2011 roku kupując fundusze akcji i "uśredniając".

Chcesz "zarobić" na giełdzie- śmiało, rachunek makrerski i akcje indywidualne ewentualnie ETFy + modlitwa/medytacja/rzucanie monetą.

Tak- piszę to również pod wpływem własnych, na szczęście nie bardzo dotkliwych, strat związanych z funduszami akcji.

Ogólnie to oczywiście: wolnoć Tomku, kupujcie co chcecie jak chcecie i jeśli *uda się* zarobić to szczere (naprawdę!) gratulację.

Żeby być sprawiedliwym: CZASEM *może* opłacać się zakup takich funduszy, które inwestują na rynkach do których normalnie dostęp byłby utrudniony.


Jeżeli ktoś zupełnie nie kuma o co chodzi przy obrocie papierami na rachunku maklerskim, to chyba już lepiej kupić jednostki funduszy. Po prostu straty będą mniejsze :-). Jeżeli kogoś interesują fundusze akcyjne to jak najstaranniej powinien porównywać ich wyniki w czasie bessy, różnice w spadkach mogą być naprawdę duże. A jak jest hossa to wszystkie idą do góry. Tyle, że pozytywne wyniki będzie miał prawie każdy inwestor indywidualny na giełdzie, bez łaski pośredników.
A na funduszach akcyjnych najpierw zarobiłem, za drugim razem straciłem i potem znowu byłem na plusie. Teraz wolę kupować akcje sam i moim największym sukcesem jest, że nie mam sumarycznie straty :-).

Pozdr
k


Jasne- giełda i wszystkie instrumenty finansowe z nią związane są oczywiście dla ludzi i jeśli ktoś wie co robi, to ma szanse :>
Był tu swego czasu w 2009r bardzo długi wątek o tym, że "już czas brać się za fundusze akcyjne" czy jakoś tak.
Kto tak zrobił, ten faktycznie strzelił w 10-tkę.

Bardziej chodziło mi o to, że "horyzont inwestycyjny" to jedno z tych pojęć, których używano do namawiania ludzi do "regularnego i długoterminowego" "oszczędzania" w funduszach akcji i obiecywano, że minimum 5 lat uśredniania jest potrzebne, żeby później na pewno zarobić.
Ile razy słyszeliście w bankach o "regule 10 lat", że niby w okresie 10 lat giełda nigdy nie traci i zawsze da zyski?

Zastanawiam się czy istnieje chociaż jeden taki fundusz akcji polskich dostępny w SFI, który przy inwestycji 100zł co miesiąc od 2006r dałby dziś realny zysk porównywalny z inwestowaniem tego samego na Emax+.


Jedna z klasycznych, czy wręcz konserwatywnych reguł mówi, że aktywa o wyższym ryzyku nie powinny stanowić więcej niż 25% portfela. Przestrzegam też zasadę W. Buffeta, że nie inwestuję w instrumenty, działania których nie rozumiem. Ze swojego punktu widzenia (po różnych doświadczeniach) wiem, że nic nie wiem, lub tyle najwyżej co Kubuś Puchatek. Sytuację dodatkowo zaciemnia masowa emisja pustego pieniądza, najpierw w USA, teraz EU, co napędza spekulację i fałszowanie rzeczywistych cen aktywów. Dlatego uważam, że w obecnych realiach nawet perspektywa 20 letnia regularnego inwestowania w fundusze akcyjne może przynieść stratę, bo to co widzimy i jest podawane do publicznej wiadomości, to finansowy matrix.

Pozdr
k


kayoo napisał(a):

> Jeżeli ktoś zupełnie nie kuma o co chodzi przy obrocie papierami na
> rachunku maklerskim, to chyba już lepiej kupić jednostki funduszy.
> Po prostu straty będą mniejsze :-).

Pełna zgoda, ale... czy w przypadku ww. propozycji nie lepiej jednak uruchomić sobie jakiś prosty rachunek maklerski (choćby i w tym pasiastym cyrku) i ładować kasę w jakiś ETF? Chyba nawet wyjdzie taniej niż "inwestycje" w TFI :)


Moim zdaniem jak już chcesz inwestować to tylko i wyłącznie w spółki które regularnie płacą wysokie dywidendy.
Powinieneś również zapewnić sobie suwak taki jak w OFE.
Czyli otrzymane dywidendy zamieniać np na obligacje skarbowe.
Z giełdy należy sukcesywnie wyprowadzać zyski a nie wpłacać tam kapitał bez końca.


Piotr napisał(a):
> kayoo napisał(a):
>
> > Jeżeli ktoś zupełnie nie kuma o co chodzi przy obrocie papierami
> na
> > rachunku maklerskim, to chyba już lepiej kupić jednostki
> funduszy.
> > Po prostu straty będą mniejsze :-).
>
> Pełna zgoda, ale... czy w przypadku ww. propozycji nie lepiej jednak
> uruchomić sobie jakiś prosty rachunek maklerski (choćby i w tym
> pasiastym cyrku) i ładować kasę w jakiś ETF? Chyba nawet wyjdzie
> taniej niż "inwestycje" w TFI :)

Racja, jednak nawet w przypadku kupowania jednostek ETF potrzebna jest jakaś wiedza, a to zniechęca wielu potencjalnych inwestorów. Klient po uruchomieniu rachunku maklerskiego jest pozostawiony sam i dobrze, jeżeli opanuje podstawy obsługi tego rachunku. A na wsparcie typu jakie typy operacji, czy działanie instrumentów finansowych nie ma co liczyć.
Co do wyboru rachunku maklerskiego, to mB byłby moim ostatnim wyborem, na zasadzie: tonący brzytwy się chwyta. Nie muszę chyba rozwijać tego tematu, bo sporo było szumu nt. działania makreli na forum. A opłaty też nie są konkurencyjne.

Pozdr
k


jacek21 napisał(a):
> Moim zdaniem jak już chcesz inwestować to tylko i wyłącznie w
> spółki które regularnie płacą wysokie dywidendy.
> Powinieneś również zapewnić sobie suwak taki jak w OFE.
> Czyli otrzymane dywidendy zamieniać np na obligacje skarbowe.
> Z giełdy należy sukcesywnie wyprowadzać zyski a nie wpłacać tam
> kapitał bez końca.

Teoretycznie tak, ale już w szczegółach - nie. Po pierwsze, należy ustalić jaką maksymalną kwotę się będzie inwestować na giełdzie. I zarazem z góry uznać, że tych pieniędzy nie mamy. Druga sprawa, to wykorzystanie zysków. Można je konsumować, o ile jest to taka kwota, za którą można coś konkretnego kupić. Można je też reinwestować, chociaż niekoniecznie na giełdzie. Mozna tez wybrać jakiś wariant pośredni. Wiele tutaj zależy, jaki jest cel tych inwestycji.
Pełna zgoda co do spółek dywidendowych. Jednak gdy dana spółka zwyżkuje powyżej pewnego założonego przeze mnie poziomu, bez oglądania się na dywidendę sprzedaję to i wracam gdy spadnie do dolnego poziomu mojego zainteresowania.
No i na koniec powtórzę to co pisałem ciut wcześniej: akcje (czy to w postaci funduszy, czy bezpośredniego zakupu) powinny stanowić tylko część wszystkich inwestycji, żeby rozproszyć ryzyko.

Pozdr
k


Jest bardzo wiele możliwości. Od tych bezpiecznych po te bardziej ryzykowne.

Bezpieczne sposoby inwestowania to na pewno:
obligacje skarbu państwa
lokaty
inwestowanie w złoto czy popularne kamienie szlachetne (nie musicie inwestować jedynie w brylanty, ale również w szafiry czy szmaragdy) http://sklep.arlekin.desi...

Mniej bezpieczne sposoby inwestycji to:
giełda
fundusze inwestycyjne

Nie polecam jednak ponieważ ludzie tracili na tym wszystkie swoje oszczędności.