PowrótKliknij, żeby powrócić na stronę główną forum

Wpłata większej ilości gotówki na rachunek bankowy,


Ktoś z was kiedyś kupował - sprzedawał mieszkanie?
Skarbówka sprawdza obie strony - skąd jest kasa i czy został zapłacony podatek (jak nie zapłacony, to na jakiej podstawie).
Kupujesz mieszkanie - nie ma znaczenia czy przelewem czy gotówką - sprawdzane jest pochodzenie tej kasy.
Jak od 5 lat (w praktyce 6) leżała na twoim koncie to jest czysta. Jak krócej to dalsze udowadnianie.
Jak kupujesz za gotówkę i masz dokumenty skąd pochodzi, to tez jest czysta.


Holborn78 napisał(a):

> > Artykuł zupełnie nie na temat.
>
> Artykuł na temat: myśl co robisz, bo jak nie pomyślisz, to możesz
> się okazać wspólnikiem w praniu brudnych pieniędzy i być
> ciąganym po prokuraturach i sądach.

Że odpowiem tutaj już na wszystko z uszczypliwością, ale pieszczotliwą i sympatyczną, na początek. Skoro jesteś z branży finansowej, to przestaję się dziwić kryzysom i brakowi zaufania do insytytucji ;)

A tak poważnie- tak, artykuł nie na nasz temat kompletnie.
W szukaniu słupów z rachunkami w celu prania (a nie konkretniejszych oszustw typu typowe wyłudzenia / kradzieże) chodziło właśnie o to- raczyłeś przegapić- że pieniądze wysyła się głównie za granicę i często przy pomocy szybkich przelewów.
Chyba nie sądzisz, że przepuszczenie kasy przez Pana Mietka z Pcimia, żeby wyprać kasę gangstera z Warszawy, komukolwiek cokolwiek da.

Natomiast jeśli do !Xabile, bonza z południowego Mozambiku przyjdzie przelew od międzynarodowego kontrahenta Mieczyslava Kovalskiego z Europy to już nieco inna kwestia.

A propos słupów, to pomijam już takie oczywistości jak ta, że przyjęcie na rachunek bankowy i niezgłoszenie tego faktu bankowi a dalej również urzędowi skarbowemu przelewu niewiadomego pochodzenia to zachowanie de facto niezgodne z prawem. Precedensów wbród, na czele z historiami o bankowych pomyłkach i milionach pojawiących się na rachunkach. Zgadnij, czy beneficjenci ponieśli konsekwencje. Tak! Bingo! Ponieśli!

Jak to wszystko się ma do- że powtórzę dyskretnie KURKA WODNA TRANSAKCJI NOTARIALNEJ GDZIE SPRZEDAJESZ. WŁASNE. MIESZKANIE. I DOSTAJESZ. ZA. NIE. ŚRODKI. OD. LEGALNEGO. NABYWCY.- doprawdy, nie wiem.
Nawet w tak chorym i absurdalnym systemie jakim jest III RP nie było chyba ani jednej sprawy- wykaż, że było inaczej- żeby sprzedawca nieruchomości, po notarialnie potwiedzonej transakcji, miał problemy z współudziałem w praniu pieniędzy z powodu tego, że przyjął gotówkę.

A jakiekolwiek prawo w postaci ustawy czy regulaminu nakazywało zbywcy nieruchomości dochodzenie pochodzenia i legalności środków nabywcy. Please. Zacytuj ustawę/rozporządzenie, w której to stoi jak byk. Bo własnym oczom nadal nie wierzę.

Ja jestem w stanie zrozumieć dużo; "inwencję" Panów Zenków z Pruszkowa i ich wyobrażenia o tym, co można zrobić, żeby "zalegalizować" kasę- również.

Ale to się ma absolutnie nijak to:
- Realnego i skutecznego "pranka". Bo przepuszczenie kasy przez 2 banki to jeszcze bardzo bardzo daleka droga do skuteczności.

- ***Sprzedaży ***własnej*** nieruchomości*** i przyjmowania za to legalnie zapłaty.

Ankara2 ma pełną rację- skarbówka, jeśli już sprawdza, może sprawdzić obie strony.
Ale zasadniczo krótkie wytłumaczenie, nawet telefoniczne (spotkałem się z tym- pewnie dalej sprawdzano umowę notarialną a propos kontroli drugiej strony), że "środki pochodzą ze sprzedaży nieruchomości u tego i tego notariusza" kończy temat kontroli skarbowej.


Ankara2 napisał(a):
> Kupujesz mieszkanie - nie ma znaczenia czy przelewem czy gotówką -
> sprawdzane jest pochodzenie tej kasy.
> Jak od 5 lat (w praktyce 6) leżała na twoim koncie to jest czysta.
> Jak krócej to dalsze udowadnianie.
> Jak kupujesz za gotówkę i masz dokumenty skąd pochodzi, to tez jest
> czysta.
>

Sprawdzają z danymi jakie mają czyli dochodami itp., ale nie z tym skąd pochodzą pieniądze, bo bezpośredniego wglądu do kont (jeszcze) nie mają. Aby się dowiedzieć o ruchach na koncie, muszą wystąpić do banku, jeśli przelewałeś sam sobie to do drugiego itp. Dopiero jak ktoś ma małe dochody, a kupuje za duże pieniądze, to wyjaśniają.


drutkow1 napisał(a):
> Domniemanie niewinności jet, ale sąd przed wyrokiem może
> aresztować.
> Póki co głupoty się nie karze, jest nawet okolicznością
> łagodzącą, ale taka sprzedaż to proszenie się o problemy.
> Zrobi, co tam zechce, ale dobrze, jeśli przeczyta o ryzyku - nie
> każdemu to od razu może wpaść do głowy.


Nie rozumiem w czym ryzyko. To nie przekazywanie kasy nie wiadomo od kogo nie wiadomo komu, jak to ma miejsce przy zatrudnianiu "słupów", tylko między osobami, których tożsamość została sprawdzona przez notariusza (osobę zaufania publicznego, funkcjonariusza publicznego). Jeśli kupujący miał kasę z lewych źródeł, to niech on się martwi, albo niech się martwi notariusz że źle go sprawdził, a nie sprzedający. Gotówka jest legalnym i nadal chyba formalnie PODSTAWOWYM środkiem płatniczym w Polsce.


> Hmm, zlecanie przelewu na wspólnej wizycie w banku... A co by było,
> jakby potem nie chcieli umowy podpisać? Nie licząc oczywiście
> prowizji za taki przelew - bo przecież równie dobrze można go
> zlecić na telefonie. Chyba że w oddziale od razu mogli sprawdzić
> swoje saldo, a na telefonie nie potrafili...


Nie wiem, jak w ogóle mogłeś wpaść na pomysł, żeby przelewać kasę przed podpisaniem umowy...?
Kolejność działań była następująca:
1. Podpisanie umowy sprzedaży-kupna u notariusza,
2. Wizyta w banku, przelewy,
3. Przekazanie kluczy.

Prowizja wyniosła całe 15 zł - 3x5zł (troje współwłaścicieli sprzedających).
Nie jest to chyba specjalnie wygórowana kwota przy transakcji wartej kilkaset tysięcy, jeśli jest to cena za sprawne wykonanie operacji i poczucie bezpieczeństwa stron. Więcej był warty czas poświęcony na oczekiwanie w kolejce ;-)

Co do sprawdzania stanu konta na telefonie. Sytuacja miała miejsce trzy lata temu, sprzedający byli osobami po pięćdziesiątce. Ja mogłabym być ich dzieckiem, ale... do dzisiaj nie posiadam smartfona, jakimś psychicznym dinozaurem jestem.


> Cóż - w tym temacie są tylko złe rozwiązania - tzn. wymagające
> zaufania i obarczone potencjalnym ryzykiem kłopotów - ale zapłata w
> gotówce jest w podzbiorze bardzo złych.


Absolutnie się nie zgadzam.
Przedstawiłam powyżej rozwiązanie, które jest wg mnie bezpieczne, nie obarczone kłopotami, nie wymagające zaufania (poza zaufaniem do notariusza).
Również za bezpieczne uważam zakup mieszkania (gotowego) na kredyt - wtedy poza notariuszem "papiery" sprawdzane są też przez bank.
Zakup za gotówkę uważam za zły wybór tylko i wyłącznie ze względu na konieczność sprawdzenia autentyczności banknotów i fizyczne ryzyko związane z przenoszeniem takich kwot.


ssak napisał(a):
> drutkow1 napisał(a):
> > Domniemanie niewinności jet, ale sąd przed wyrokiem może
> > aresztować.
>
> Sąd nie aresztuje, a wydaje zgodę na areszt, który stosuje policja
> lub prokuratura. Poza tym taki areszt musi byc uzasadniony, sam fakt
> podejrzewania kogoś o winę nie jest powodem do zastosowania aresztu.


O to to.


> Choć zapewne dzięki dobrej zmianie praktyka moze juz niedługo
> zacząć wyglądać inaczej.


:-(


Ankara2 napisał(a):
> Ktoś z was kiedyś kupował - sprzedawał mieszkanie?
> Skarbówka sprawdza obie strony - skąd jest kasa i czy został
> zapłacony podatek (jak nie zapłacony, to na jakiej podstawie).
> Kupujesz mieszkanie - nie ma znaczenia czy przelewem czy gotówką -
> sprawdzane jest pochodzenie tej kasy.
> Jak od 5 lat (w praktyce 6) leżała na twoim koncie to jest czysta.
> Jak krócej to dalsze udowadnianie.
> Jak kupujesz za gotówkę i masz dokumenty skąd pochodzi, to tez jest
> czysta.


Kupowałam mieszkanie w sierpniu 2014 r. Kasa pochodziła z moich oszczędności i darowizn od rodziców. Do tej pory skarbówka nie doczepiła się tej konkretnej transakcji. Darowizn od rodziców było kilka, na wysokie kwoty, realizowanych w ciągu kilku lat, część sięgających 2010 r. Skarbówka (jeszcze przed zakupem mieszkania) doczepiła się kilku z tych darowizn, bo mimo wysłania odpowiednich druczków (SD-Z2) nie załączyłam bankowych potwierdzeń przelewów. BTW, kompletny absurd w dobie wyciągów internetowych i programów graficznych. Potwierdzenia do US dosłałam, od tego czasu cisza.


Sosna napisał(a):
>
> Nie wiem, jak w ogóle mogłeś wpaść na pomysł, żeby przelewać
> kasę przed podpisaniem umowy...?
> Kolejność działań była następująca:
> 1. Podpisanie umowy sprzedaży-kupna u notariusza,
> 2. Wizyta w banku, przelewy,
> 3. Przekazanie kluczy.

Nie chcesz sprzedać mieszkania?
Podpiszemy umowę u notariusza i tyle mnie widziałeś
później ciągaj się latami po sądach,
a ja już będę w Księdze Wieczystej


Niezależnie od tego, czy zgadzam się z Sosną czy nie, bezpieczniki jednak są - po pierwsze przekazanie kluczy dopiero po przelewie - i to potwierdzonym sprawdzeniem salda na koncie sprzedającego - oraz na 99% poddanie się w umowie egzekucji z art. 777 przez kupującego - więc raczej ciąganie się po sądach będzie krótsze.

Więc udać by się to mogło tylko wtedy, gdyby notariusz był w zmowie i źle przygotował umowę - zwykle to kupujący opłaca - więc i wybiera - notariusza, ale taki notariusz-przestępca długo by się nie utrzymał, choć nie o takich się czytało w związku z wyłudzeniem mieszkań - a przede wszystkim trzeba by jakoś wykombinować kolejną sprzedaż tego mieszkania, żeby przekręt skapitalizować - co komu po wpisie w KW, jak nie ma kluczy? Przyjdzie ze ślusarzam, policją i komornikiem drzwi wyważać?
No chyba że pożyczkę hipoteczną na takie mieszkanie weźmie...


Jak mi notariusz w akcie napisze, że cena została zapłacona to mam to na wieki wieków potwierdzone i nie muszę po latach udowadniać czy zrobiłem przelew czy nie zrobiłem bo nagle spadkobiercom sprzedającego zechciało się poddać ten fakt w wątpliwość.


Jak tak to pewnie - o ile się kupujący na to zgodzi.
Właściwie to sam muszę sprawdzić, jak to miałem zapisane w umowie sprzedaży za kredyt, który bank uruchamiał dopiero po dostarczeniu podpisanego aktu.
Na pewno 777 było, ale i ryzyko - coś notariusz mówiła o tym, że jakby przelewu nie było, to jest z czego windykować, bo jednak mieszkanie sprzedane.
Wniosek - najlepiej nie sprzedawać ani nie kupować ;)
A na serio - nie bać się, ale sprawdzić dobrze. A jak nie wiesz, a musisz, to odżałować na adwokata (z pewnego polecenia).