powrótPowrót do strony głównej forum

citi a zapach w oddziale

Bardzo dziwne pytanie zadam, ale miłośnicy, którzy bardzo często tutaj dyskutują nt. kart, może będą w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
Wchodząc do citi handlowy (oddziały w galeriach handlowych), ale też np. na Senatorskiej w Warszawie można poczuć bardzo specyficzny zapach.
No właśnie - jaki?

Domyślam się, że zapewne go znacie. Perfumoholicy - zamieńcie się w detektywa! 3...2....1... start!


Hmm, na Senatorskiwj nigdy nie byłem, ale biorąc pod uwagę godziny pracy oddziałów w "galeriach" - zwykle 10-21 - oraz to, że, jak mi się wydaje, całą szychtę obsługuje jedna zmiana - i to, że łaziłem tam wieczorami - raczej odczucia podciągnąłbym pod to, do czego zamaskowania wymyślono perfumy ;P
Ale dawno nie byłem, może to zauważyli i zaczęli coś rozpylać (dobrze, że nie sarin - modny kiedyś - czy nowiczok - modny obecnie - u Putina już nikt herbatki nie pije...).


1. zapach potu podekscytowanych klientów :-P
2. typowy zapach klientów Gold Citi Handlowego (mieszanka potu i feromonów samca/samicy alfa) :-P


sekret to pewno jedna seria płynów czyszczących???


Blom


Hmm, pomijając to, że sam mechanizm samca/samicy alfa czyni feromony niepotrzebnymi, wcale bym się nie zdziwił, gdyby właśnie feromony rozpylali ;>
Placówki bankowe to ogólnie dziwne miejsca. Jedni kombinują tak, inni owak - np. w żabie (a przynajmniej w "moim" oddziale nr 5 w DC) służbowe stroje pracownic zdecydowanie podkreślają walory niemerytoryczne - chyba że to nie tyle chodzi o stroje, co pracownice są dobierane na podstawie kryteriów niemerytorycznych.
Z innych przygód to jak poszedłem do placówki mBąka z 10-miesięcznym synkiem, to pani z recepcji była bardzo chętna do zajęcia się nim podczas mojej rozmowy z tzw. doradcą ;>
A jak ktoś chce zobaczyć coś dziwnego (pozytywnie) to polecam umówienie się (bo z ulicy wejść nie można, o nie, mimo że oddziały są na parterze z wejściem od ulicy - hmmm, ciekawe, czemu nie zrobili jakoś wyżej, pewnie byłoby i taniej i bardziej "elitarnie" - najpierw trzeba się umówić na infolinii) do lion's ;)
Zaś db ma podobno jakiś poważniejszy "private banking", a u mnie w oddziale wygląda to tak biednie...
Oddziały aliora mają drzwi jak twierdze - wchodząc tam poważnie obawiam się, co by było w razie potrzeby ewakuacji.
No i jeszcze śmieszne "oddziały" oranżady w "salonach" orange - trzeba mieć szczęście, żeby trafić na pracownika, który potrafi konto otworzyć...
Albo nest, który nie może się zdecydować, czy jest bankiem czy kawiarnią (choć wychodzi im coś bardziej zbliżonego do poczekalni dworcowej).