powrót

Pierwsze kroki

Do piątej edycji mBank Maratonu pozostało 89 dni.
Niby dużo. Ale dla kogoś, kto nigdy w życiu nie uprawiał sportu, to ostatni gwizdek, żeby się do niego przygotować. Dla kogoś takiego, jak ja...

Pod Klub Biegacza „Arturówek" w Łodzi podjechałem o godz. 10, jako jeden z niewielu. Większość przybiegła.
- Kiedy się przebierzesz, zaczynamy trening - usłyszałem od Bartłomieja Sobeckiego, prezesa klubu.
Z plecaka wyciągnąłem granatowe dresy w cztery paski, stary golf, brązową bluzę i na wpół przetarte tenisówki. Szybko zmieniłem ubranie i pobiegłem na miejsce zbiórki. Przy recepcji stało ponad dwadzieścia osób - wszyscy ubrani w obcisłe getry, koszulki i kurtki uszyte z „oddychających" materiałów. Na głowach mieli polarowe opaski zakrywające uszy, na nogach specjalne buty do biegania. W swoich dresach i dziurawych tenisówkach poczułem się trochę nie na miejscu.

Ale kto by się przejmował strojem. W końcu to nie rewia mody. Usłyszeliśmy kilka wskazówek dotyczących trasy, po której mieliśmy biec i ruszyliśmy. Było bardzo zimno, ale biegło mi się wyjątkowo przyjemnie - przynajmniej przez pierwsze pół kilometra. Lekki wietrzyk muskał mi twarz, a śnieg skrzypiał pod nogami.

Prawdziwe problemy zaczęły się dopiero, gdy stanęliśmy. Nie miałem pojęcia, że zatrzymać się jest tak trudno. Nogi zupełnie odmówiły mi posłuszeństwa. Dotruchtałem do drzewa i przywarłem do niego plecami. Poczułem skurcz łydek. A przeczuwałem, że to dopiero bolesny początek.
- Teraz się trochę porozciągamy - powiedział z uśmiechem Mariusz Kmiecik, członek K.B. „Arturówek" prowadzący zajęcia. Jakoś nie udzielił mi się jego entuzjazm. Dla mnie zabrzmiało to jak groźba.
Nie myliłem się.
- Lewo i prawoskręty, skłony do ziemi, wymachy ramion, bieg skippem - Mariusz wymyślał kolejne ćwiczenia, a ja przy każdym kolejnym czułem, że będzie moim ostatnim.
Wtedy też pierwszy raz pożałowałem, że dałem się namówić na uczestnictwo w „Programie 0-42".
Chodzi o cotygodniowe treningi przygotowujące do piątego mBank Maratonu. Do udziału w projekcie przekonał mnie kolega z Redakcji.
- Kiedy ostatnio biegałeś? W podstawówce? I nigdy nie uprawiałeś żadnego sportu? Nadajesz się idealnie - podsumował.
Bo „Program 0-42" to kurs przeznaczony dla ludzi, którzy z bieganiem nigdy się nie zetknęli. Uczestnicy programu od zawodowców dowiedzą się m.in. jak ćwiczyć, żeby się nie przeforsować, w jaki sposób rozkładać siły w biegu i w czym biegać. Pod ich okiem przejdą szkolenie. Sam pomysł zrodził się w głowach członków Rudzkiego Klubu Sportowego w Łodzi.

- Z badań z 2005 roku wynika, że ponad połowa łodzian nie uprawia żadnego sportu - mówi Dominik Gralka, prezes RKS. - Chcieliśmy zmienić tę smutną statystykę. A „Program 0-42" jest bodźcem, który ma nas przekonać do bardziej aktywnego trybu życia.

Wszyscy spotykamy się w K.B. „Arturówek" przy ul. Skrzydlatej 75 w każdą niedzielę o godz. 10.

Mam szanse wygrać?

- Dla kogoś, kto nigdy w życiu nie uprawiał żadnego sportu, już samo ukończenie maratonu będzie moralnym zwycięstwem. Ja, na miejscu takiej osoby, nie liczyłbym na zajęcie wysokiego miejsca - tłumaczył Kmiecik.

Jeszcze zobaczymy.

Zobacz oficjalną stronę 5 mBank Maraton